sobota, 4 maja 2013

1

** oczami Ellie **
- Ellie! Wstawaj!
To moja mama, jak zwykle musi tak krzyczeć, gdy mnie budzi.
- Elizabeth Morgano Carter! Wtawaj!
O nie, teraz tata.
- Hahahahah!
Poczułam na ciele łaskotki.
- Tato! Błagam cię! Przestań!
- Mam zdjąć z ciebie zaklęcie?
- Tak!
- To wstań.
Chcąc, nie chcąc siadłam na łóżku i się przeciągnęłam.
- Co się stało?
Były wakacje i nie chciało mi się wstawać.
- W swoje urodziny dostałaś list...- zaczął tata.
- Wcale nie...
- ... którego ci nie daliśmy. - dokończyła mama.
Zaraz. Dlaczego mi go nie dali?!
- Gdyż chcieliśmy Ci go dać w czasie wakacji, aby cię nie rozpraszał. - powiedział tata.
Nienawidzę, gdy używa oklumencji.
- No dobra. Skąd ten list?
- Z Hogwartu. - powiedziała spokojnie mama.
- Co?! Urodziny miałam 14 grudnia, a wy dajecie mi list dopiero teraz?!
Błyskawicznie podniosłam się z łóżka.
- Mówiłem Betty, aby nie dawać jej tego listu. - powiedział tata.
- Co?! Dajcie mi ten list! Błagam!
- Najpierw pokaż, że na niego zasłużyłaś.
- Tato! Proszę! Prooooooszę!
- Och, Ian! Daj jej już ten list!
Dali mi go, a ja błyskawicznie zaczęłam czytać.


HOGWART
SZKOŁA MAGII i CZARODZIEJSTWA

Dyrektor: ALBUS DUMBLEDORE
(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)
                 Szanowna Panno Carter,
          
Mamy przyjemność poinformowania Pan, że zo­stała Panna przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wy­posażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się l września. Ocze­kujemy pani sowy nie później niż 31 lipca. Z wyrazami szacunku,

Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora
HOGWART
SZKOŁA MAGII i CZARODZIEJSTWA

UMUNDUROWANIE
Studenci pierwszego roku muszą mieć:
1. Trzy komplety szat roboczych (czarnych)
2. Jedną zwykłą spiczastą tiarę dzienną (czarną)
3. Jedną parę rękawic ochronnych (ze smoczej skóry albo podobnego rodzaju)
4. Jeden płaszcz zimowy (czarny, zapinki srebrne)
uwaga: wszystkie stroje uczniów powinny być zaopa­trzone w naszywki z imieniem.

PODRĘCZNIKI
Wszyscy studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł:
Standardowa księga zaklęć (l stopień) Mirandy Goshawk
Dzieje magii Bathildy Bagshot
Teoria magii Adalberta Wafflinga
Wprowadzenie do transmutacji (dla początkujących) Emerika Switcha
Tysiąc magicznych ziół i grzybów Phyllidy Spore
Magiczne wzory i napoje Arseniusa Jiggera
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Newta Scamandera
Ciemne moce: Poradnik samoobrony Quentina Trimble’a

POZOSTAŁE WYPOSAŻENIE
l różdżka
l kociołek (cynowy, rozmiar 2) l zestaw szklanych lub kryształowych fiolek l teleskop
l miedziana waga z odważnikami
Studenci mogą także mieć jedną sowę ALBO jednego kota, ALBO jedną ropuchę.

PRZYPOMINA SIĘ RODZICOM, ŻE STUDEN­TOM PIERWSZYCH LAT NIE ZEZWALA SIĘ NA POSIADANIE WŁASNYCH MIOTEŁ

- Tak, tak, tak, tak!
Mój okrzyk tryumfu, wywołał uśmiech na twarzy rodziców.
- Mamo, kiedy kupimy podręczniki i resztę?!
- Ellie, spokojnie. Zakupy zrobimy w czwartek.
A jaki dzień jest dzisiaj? ~~ pomyślałam.
- Poniedziałek - odpowiedział tata.
Znowu!
Nagle coś zaskrzypiało... To Kostek! Szedł z tacą ze śniadaniem!
Podeszłam do niego i odebrałam tacę.
- Dziękuję Kostku!
- Dla panienki wszystko. - powiedział zalotnie mrugając oczami i uśmiechając się.
To chyba najbardziej zalotny skrzat domowy na świecie. ~~ pomyślałam.
***
Jest w końcu czwartek! Nie mogłam się doczekać!
- Kochanie daj mi tę listę, to kupię cię kociołek i resztę. - powiedział tata
- Ja z Ellie, pójdę Madame Malkin. Spotkamy się w księgarni.
Ruszyłam z mamą do sklepu. W środku były 3 osoby. Dwóch chłopaków i jakaś kobieta pewnie matka jednego z nich.
- Witaj Narcyzo. - powiedziała mama do tej kobiety.
- Witaj Betthany. - odpowiedziała chłodno.
Boże co za kobieta. Niestety nie mogłam dłużej rozmyślać, jaka jest beznadziejna, gdyż przyszła Madame Malkin.
- Cześć! - zagadnęłam do chłopaka z ciemnymi włosami.
- Cześć! - odpowiedział przyjaźnie. - Ty też do Hogwartu?
- Tak.
Całkiem miły. ~~ pomyślałam. Nie mogłam z nim dłużej rozmawiać, bo krawcowa go do siebie zawołała, zwalniając tego drugiego chłopaka.
- No to do zobaczenia w pociągu. - pożegnał się.
- Do zobaczenia.
- Ellizabeth! Mogłabyś podejść?!
To mama. Przewróciłam oczami, ale podeszłam do niej.
- Ellie, to pani Narcyza Malfoy.
Jej imię idealnie do niej pasuje. ~~ pomyślałam.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Beth to mój syn Dracon.
Beth?! Beth?! Hahaha, zaraz jej wygarnę... Ale zaraz! Jak jej syn ma na imię?! Dracon?! Ta kobieta ma chyba coś z głową. Wysiliłam się na uśmiech i spojrzałam na Dracona. Wysoki blondyn o szarych oczach. Boże jakie włosy! Pewnie mamusia układała.
- Cześć.
- Cześć
Nawet fajny ma głos. Kto wie, może jest miły.
- Beth, do którego domu chciałabyś pójść? - zapytała pani Malfoy.
- Hmmm... W Slytherinie ceni się tylko pełnych czarodziei. W Ravenclavie mądrość się liczy. W Hufflepuffie wierność i sprawiedliwość, a w Gryfindorze cnota, honor i odwaga. Trudno wybrać.
- Mój Draco na pewno pójdzie do Slytherinu. Nie będzie się zadawał ze szlamami.
Co?! Co?! Ze szlamami?! Mama spojrzała na mnie znacząco. Oni nie wiedzą, że nie jest czarownicą.
- Chociaż... stawiam na Gryffindor. Według mnie najlepszy dom. Liczy się serce, a nie jaki kto jest.
Matka Draco spojrzała na mnie z obrzydzeniem. Ah, tak? Gramy dalej.
- Uważam, że trafiają tam ludzie, którzy będą potem bohaterami. Tak. Zdecydowanie chcę zostać Gryfonką.
Draco spojrzał na mnie zdziwiony. Ooo, tak. Stawiam się twojej matce. Uśmiechnęłam się do niego.  Na jego porcelanowej twarzy pojawił się rumieniec. Teraz wygląda tak słodko...

1 komentarz: