- Ellie! Wstawaj!
To moja mama, jak zwykle musi tak krzyczeć, gdy mnie budzi.
- Elizabeth Morgano Carter! Wtawaj!
O nie, teraz tata.
- Hahahahah!
Poczułam na ciele łaskotki.
- Tato! Błagam cię! Przestań!
- Mam zdjąć z ciebie zaklęcie?
- Tak!
- To wstań.
Chcąc, nie chcąc siadłam na łóżku i się przeciągnęłam.
- Co się stało?
Były wakacje i nie chciało mi się wstawać.
- W swoje urodziny dostałaś list...- zaczął tata.
- Wcale nie...
- ... którego ci nie daliśmy. - dokończyła mama.
Zaraz. Dlaczego mi go nie dali?!
- Gdyż chcieliśmy Ci go dać w czasie wakacji, aby cię nie rozpraszał. - powiedział tata.
Nienawidzę, gdy używa oklumencji.
- No dobra. Skąd ten list?
- Z Hogwartu. - powiedziała spokojnie mama.
- Co?! Urodziny miałam 14 grudnia, a wy dajecie mi list dopiero teraz?!
Błyskawicznie podniosłam się z łóżka.
- Mówiłem Betty, aby nie dawać jej tego listu. - powiedział tata.
- Co?! Dajcie mi ten list! Błagam!
- Najpierw pokaż, że na niego zasłużyłaś.
- Tato! Proszę! Prooooooszę!
- Och, Ian! Daj jej już ten list!
Dali mi go, a ja błyskawicznie zaczęłam czytać.
HOGWART
SZKOŁA
MAGII i CZARODZIEJSTWA
Dyrektor:
ALBUS DUMBLEDORE
(Order
Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha,
Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)
Szanowna Panno Carter,
Mamy przyjemność poinformowania Pannę, że została Panna przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Szanowna Panno Carter,
Mamy przyjemność poinformowania Pannę, że została Panna przyjęty do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Rok
szkolny rozpoczyna się l września. Oczekujemy pani sowy
nie później niż 31 lipca. Z wyrazami szacunku,
Minerwa
McGonagall,
zastępca
dyrektora
HOGWART
SZKOŁA
MAGII i CZARODZIEJSTWA
UMUNDUROWANIE
Studenci
pierwszego roku muszą mieć:
1.
Trzy komplety szat roboczych (czarnych)
2.
Jedną zwykłą spiczastą tiarę dzienną (czarną)
3.
Jedną parę rękawic ochronnych (ze smoczej skóry albo podobnego
rodzaju)
4.
Jeden płaszcz zimowy (czarny, zapinki srebrne)
uwaga:
wszystkie
stroje uczniów powinny być zaopatrzone w naszywki z imieniem.
PODRĘCZNIKI
Wszyscy
studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł:
Standardowa
księga zaklęć (l stopień)
Mirandy
Goshawk
Dzieje
magii Bathildy
Bagshot
Teoria
magii Adalberta
Wafflinga
Wprowadzenie
do transmutacji (dla początkujących)
Emerika
Switcha
Tysiąc
magicznych ziół i grzybów
Phyllidy
Spore
Magiczne
wzory i napoje
Arseniusa
Jiggera
Fantastyczne
zwierzęta i jak je znaleźć
Newta
Scamandera
Ciemne
moce: Poradnik samoobrony
Quentina
Trimble’a
POZOSTAŁE
WYPOSAŻENIE
l
różdżka
l
kociołek (cynowy, rozmiar 2) l zestaw szklanych lub kryształowych
fiolek l teleskop
l
miedziana waga z odważnikami
Studenci
mogą także mieć jedną sowę ALBO
jednego kota, ALBO
jedną ropuchę.
PRZYPOMINA
SIĘ RODZICOM, ŻE STUDENTOM PIERWSZYCH LAT NIE ZEZWALA SIĘ NA
POSIADANIE WŁASNYCH MIOTEŁ
- Tak, tak, tak, tak!
Mój okrzyk tryumfu, wywołał uśmiech na twarzy rodziców.
- Mamo, kiedy kupimy podręczniki i resztę?!
- Ellie, spokojnie. Zakupy zrobimy w czwartek.
A jaki dzień jest dzisiaj? ~~ pomyślałam.
- Poniedziałek - odpowiedział tata.
Znowu!
Nagle coś zaskrzypiało... To Kostek! Szedł z tacą ze śniadaniem!
Podeszłam do niego i odebrałam tacę.
- Dziękuję Kostku!
- Dla panienki wszystko. - powiedział zalotnie mrugając oczami i uśmiechając się.
To chyba najbardziej zalotny skrzat domowy na świecie. ~~ pomyślałam.
***
Jest w końcu czwartek! Nie mogłam się doczekać!
- Kochanie daj mi tę listę, to kupię cię kociołek i resztę. - powiedział tata
- Ja z Ellie, pójdę Madame Malkin. Spotkamy się w księgarni.
Ruszyłam z mamą do sklepu. W środku były 3 osoby. Dwóch chłopaków i jakaś kobieta pewnie matka jednego z nich.
- Witaj Narcyzo. - powiedziała mama do tej kobiety.
- Witaj Betthany. - odpowiedziała chłodno.
Boże co za kobieta. Niestety nie mogłam dłużej rozmyślać, jaka jest beznadziejna, gdyż przyszła Madame Malkin.
- Cześć! - zagadnęłam do chłopaka z ciemnymi włosami.
- Cześć! - odpowiedział przyjaźnie. - Ty też do Hogwartu?
- Tak.
Całkiem miły. ~~ pomyślałam. Nie mogłam z nim dłużej rozmawiać, bo krawcowa go do siebie zawołała, zwalniając tego drugiego chłopaka.
- No to do zobaczenia w pociągu. - pożegnał się.
- Do zobaczenia.
- Ellizabeth! Mogłabyś podejść?!
To mama. Przewróciłam oczami, ale podeszłam do niej.
- Ellie, to pani Narcyza Malfoy.
Jej imię idealnie do niej pasuje. ~~ pomyślałam.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Beth to mój syn Dracon.
Beth?! Beth?! Hahaha, zaraz jej wygarnę... Ale zaraz! Jak jej syn ma na imię?! Dracon?! Ta kobieta ma chyba coś z głową. Wysiliłam się na uśmiech i spojrzałam na Dracona. Wysoki blondyn o szarych oczach. Boże jakie włosy! Pewnie mamusia układała.
- Cześć.
- Cześć
Nawet fajny ma głos. Kto wie, może jest miły.
- Beth, do którego domu chciałabyś pójść? - zapytała pani Malfoy.
- Hmmm... W Slytherinie ceni się tylko pełnych czarodziei. W Ravenclavie mądrość się liczy. W Hufflepuffie wierność i sprawiedliwość, a w Gryfindorze cnota, honor i odwaga. Trudno wybrać.
- Mój Draco na pewno pójdzie do Slytherinu. Nie będzie się zadawał ze szlamami.
Co?! Co?! Ze szlamami?! Mama spojrzała na mnie znacząco. Oni nie wiedzą, że nie jest czarownicą.
- Chociaż... stawiam na Gryffindor. Według mnie najlepszy dom. Liczy się serce, a nie jaki kto jest.
Matka Draco spojrzała na mnie z obrzydzeniem. Ah, tak? Gramy dalej.
- Uważam, że trafiają tam ludzie, którzy będą potem bohaterami. Tak. Zdecydowanie chcę zostać Gryfonką.
Draco spojrzał na mnie zdziwiony. Ooo, tak. Stawiam się twojej matce. Uśmiechnęłam się do niego. Na jego porcelanowej twarzy pojawił się rumieniec. Teraz wygląda tak słodko...
Ciekawie się zaczyna, czekam na dalszą część :)
OdpowiedzUsuń